Franciszek Jaskulski "Zagon" "Zagończyk"
Strona główna Wystawa: "Chłopcy malowani" - portrety i biogramy Franciszek Jaskulski "Zagon" "Zagończyk"

Franciszek Jaskulski "Zagon" "Zagończyk"

Oficer AK, przedwojenny harcmistrz, dowódca OL o kryptonimie „Pilot”, a następnie 2 kompanii 1 batalionu 15. Pułku Piechoty „Wilków” AK. Komendant Związku Zbrojnej Konspiracji, u schyłku działalności w wieku 32 lat awansowany do stopnia majora został komendantem okręgu kielecko-radomskiego WiN. Zdradzony przez jednego z najbliższych podkomendnych stał się jedną z wielu ofiar stalinowskiego terroru – został skazany na śmierć i rozstrzelany.

FRANCISZEK JASKULSKI ZAGON

Przyszły „Zagończyk” urodził się 16 września 1913 r. na terenie Niemiec, w miejscowości Castrop – Rauxel w Westfalii, w rodzinie polskich emigrantów zarobkowych. Był synem Ignacego i Marii z Kozalów. W 1926 roku powrócił do Polski i zamieszkał z rodzicami w Zdunach w powiecie krotoszyńskim. W latach 1928-1933 uczęszczał do Seminarium Nauczycielskiego w Krotoszynie. Po ukończeniu seminarium nauczycielskiego, Franciszek pracował w lokalnej administracji, od 1932 r. w Urzędzie Gminnym w Zdunach a później w Kobylinie. W 1935 r. zawarł związek małżeński, z którego narodziło się dwóch synów i córka. W 1937 r. ukończył obowiązkową służbę wojskową w 17 Pułku Ułanów w Lesznie. Już od czasów szkolnych związany był z harcerstwem, w 1939 r. uzyskał stopień harcmistrza. Praca w harcerstwie i zdobyte tam umiejętności wpłynęły w dużym stopniu na kształtowanie się osobowości postawy życiowej przyszłego „Zagończyka”.

W momencie wybuchu wojny, zgłosił się na ochotnika do wojska. W składzie do 68 Pułku Piechoty brał udział w obronie Warszawy. 7 października 1939 r. zbiegł z niemieckiej niewoli i powrócił do domu w Zdunach, gdzie włączył się w prace rodzącej się lokalnej konspiracji. Działalność ta koncentrowała się m.in. na wydawaniu podziemnych gazetek. Jedna z nich nosiła tytuł „Zagończyk” – stąd właśnie pochodził późniejszy pseudonim Jaskulskiego. Informacje zawarte w owej gazetce powstawały na podstawie nasłuchu radiowego. W grudniu 1939 roku Franciszek Jaskulski dołączył do Związku Walki Zbrojnej, gdzie po pewnym czasie pełnił funkcję komendanta podwobwodu krotoszyńskiego. Od 1940 r. Franciszek Jaskulski pracował z Zdunach jako robotnik kolejowy, przez co miał okazję zapoznać się z funkcjonowaniem systemu sygnalizacyjnego, budową zwrotnic i innych urządzeń kolejowym, co się później okazało bardzo przydatne w działalności dywersyjnej. W drugiej połowie 1941 r. został skierowany przez Niemców na roboty przymusowe w tzw. „Bauzugach”, na liniach kolejowych w okolicach Smoleńska. Ciekawostką jest fakt, iż „Zagończyk” pracując w okolicach Smoleńska być może miał bezpośredni kontakt z robotnikami polskimi, którzy jako pierwsi na przełomie 1941 i 1942 r. odkryli w lesie katyńskim zwłoki zamordowanych polskich oficerów. Być może sam Jaskulski był jednym z tych, którzy wiosną 1942 r. postawili w lesie katyńskim brzozowe krzyże, aczkolwiek pewny jest fakt, iż o tym ludobójstwie wiedział jeszcze przed nagłośnieniem sprawy przez Niemców w kwietniu 1943 r.

W 1942 r. z powodów zdrowotnych „Zagończyk” kończy pracę na kolei i powraca do Zdun w Wielkopolsce. Jego działalność podziemna w powiecie krotoszyńskim nie mogła oczywiście ujść uwadze Niemców, niedługo po powrocie w rodzinne strony, Jaskulskiemu grozi dekonspiracja i aresztowanie, dlatego na początku maja 1942 r. wyjeżdża ze Zdun do Stężycy, gdzie mieszkała jego przymusowo wysiedlona siostra Zofia. Tu starał się nawiązać kontakty z lokalną konspiracją. Z uwagi, iż był tu zupełnie obcym człowiekiem początkowo przechodził okres sprawdzania. Po pozytywnych próbach związał się z oddziałem dyspozycyjnym Mariana Sikory ps. „Przepiórka”, gdzie „Zagończyk” był dowódcą oddziału lotnego o kryptonimie „Pilot”. „Zagon” w czasie kierowania tym oddziałem wykazywał się wielką znajomością walki partyzanckiej, potrafił odpowiednio przygotować żołnierzy do każdej akcji i przekonać ich o zwycięstwie nad wrogiem. Analizy każdych akcji i dokładne ich omawianie potęgowało zaufanie żołnierzy do umiejętności swego dowódcy, czego dowodem są małe straty oddziału pomimo sporej liczby przeprowadzonych akcji. Oddział dowodzony przez „Zagończyka” był oddziałem typowo dywersyjnym, specjalizującym się w dywersji kolejowej. Efektem tego jest, jak podają materiały źródłowe: „wysadzenie 21 lokomotyw, wykolejenie lub zniszczenie 141 wagonów oraz liczne kilkugodzinne przerwy w ruchu kolejowym na trasach Lublin-Dęblin-Radom, oraz Lublin-Dęblin-Warszawa.” Rozmiar tego typu dywersji prowadzonej wyłącznie przez oddział „Zagona” w Obwodzie AK Puławy, był największy w skali całego Okręgu Lublin. „Zagonowi” nie była też obca działalność likwidacyjna, a jedną z najgłośniejszych akcji tego typu w podobwodzie „A” przeprowadził 15 czerwca 1944 r. właśnie OP II/15 na osławionym w okolicy kacie Dęblina Christianie Petersonie – dowódcy dęblińskich żandarmów, który znany był z wyjątkowego okrucieństwa i nienawiści do polaków i żydów.

Podczas „Burzy”, kiedy to w ramach odtwarzania przedwojennych jednostek Wojska Polskiego oddział „Zagończyka” stał się 2 kompanią 1 batalionu 15. Pułku Piechoty „Wilków” AK – czyli tzw. OP II/15, wsławił się rozbiciem niemieckiej ekspedycji karnej, która zamierzała spalić Końskowolę. Po demobilizacji oddziału na przełomie lipca i sierpnia 1944 r. i nieudanym marszu na pomoc powstańczej Warszawie, oraz na szczęśnie niewykonanych żądań sowietów dotyczących rozbrojenia oddziału i przyłączenia ludzi do armii gen. Berlinga, nastąpiły liczne aresztowania członków AK. Nie ominęły one „Zagończyka”, który został aresztowany przez NKWD 3 listopada 1944 roku i trafił na Zamek Lubelski. 8 stycznia 1945 roku Sąd Wojskowy Lubelskiego Garnizonu skazał go na karę śmierci. „Zagończyk” został skazany za przynależność do „nielegalnej AK”, na karę śmierci, utratę praw publicznych i przepadek mienia. Wyrok ten został jednak zmniejszony do 10 lat więzienia. Karę Jaskulski odbywał w więzieniu we Wronkach, skąd 4 września 1945 dokonał niezwykle brawurowej ucieczki w przebraniu strażnika, a następnie powrócił na teren Inspektoratu Rejonowego WiN Puławy. Na rozkaz „Orlika” –ówczesnego zwierzchnika sił zbrojnych na terenie Inspektoratu, „Zagończyk” miał przejąć północne tereny województwa kieleckiego (Radom-Kozienice) „Zagończyk” przekroczył Wisłę w celu scalenia tamtejszych grup poakowskich i odtworzenia nieistniejących tam od 1944 struktur konspiracyjnych. Od grudnia 1945 Jaskulski koncentrował swoją działalność w rejonie Bąkowca, Sieciechowa, Garbatki, Pionek i Zwolenia. Szybko jednak zaczął kierować leśnymi oddziałami również w okolicach Radomia, Szydłowca, Iłży i Skaryszewa. Inspektorat Radomsko-Kozienicki dowodzony przez „Zagończyka” przyjął kryptonim Związek Zbrojnej Konspiracji. Dowódca wprowadził w nim surową dyscyplinę wojskową. Uznawał zwierzchnictwo WiN, dlatego obok walki zbrojnej Jaskulski dużą wagę przywiązywał do propagandy. Wydawano wiele ulotek skierowanych do miejscowej ludności i polskich żołnierzy. „Zagończykiem” bardzo wstrząsnęła wiadomość o śmierci swego towarzysza broni – mjr „Orlika”, z którym ściśle współpracował, a który był także jego przełożonym. W związku z jego śmiercią wydał do swoich żołnierzy słynny rozkaz nr 6 z 26 VI, w którym widać było ogromny żal po stracie ś.p. Komendanta „Orlika”.

„Zagończyk” aktywnie działał na terenie kielecczyzny, przeprowadził wiele akcji m.in. 10 kwietnia 1946 roku na kilka godzin opanował z oddziałem Pionki, 16 maja wjechał do Zwolenia. Niestety wieloletnia walka „Zagona” został przerwana za sprawą zdrady jednego z pierwszych członków oddziału - „Kruka”, który ujęty przez resort w Gdyni poszedł na współpracę z UB i zgodził się wydać swego dowódcę. „Kruk” pojawił się w miejscu zakwaterowania „Zagona” w Jedlni-Letnisku, wraz z funkcjonariuszami UB, których łączniczce „Panterze” mającej stały kontakt z „Zagonem”, przedstawił jako oficerów z centrali WiN, którzy podczas spotkania z „Zagonem” rankiem 26 lipca 1946 r. podstępnie go aresztowali. Po przewiezieniu go do Kielc próbowano pertraktować z UBP, w zamian za ujawnienie ZZK, komendant „Zagończyk” miał zostać zwolniony. Oczywiście Urząd Bezpieczeństwa zdawał sobie sprawę, że pochwycił nie byle kogo, tylko majora antykomunistycznej partyzantki, a za razem komendanta całego okręgu kieleckiego WiN – dlatego ubowcy nie mieli najmniejszego zamiaru uwalniać „Zagończyka” a ten z kolei nie miał żadnych szans na łagodne traktowanie. Nie powiodła się również próba ucieczki i odbicia „Zagona”, który ostatecznie przeszedł okrutne śledztwo, a 17 stycznia 1947 r. został skazany przez WSR w Kielcach na karę śmierci. W protokole zapisano m.in. „(…)Biorąc to wszystko pod rozwagę sąd uznał za stosowne i celowe zastosować względem oskarżonego najwyższy wymiar kary.” Naturalnie Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski wobec oskarżonego „Zagończyka”, a 19 lutego 1947 r. prezes NSW z Warszawy przysłał do Kielc tajne rozporządzenie, w którym czytamy m.in.: „W sprawie Jaskulskiego Franciszka (…) skazanego wyrokiem tamtejszego Sądu na karę śmierci (…) przesyłam (…) zarządzenia bezzwłocznego wykonania wyroku!” – ostanie słowa zostały w oryginale podkreślone. Tego samego dnia – 22 II 1947 r. na trzy dni przed zaplanowaną „daleko idącą na korzyść band reakcyjnych” amnestii, która zamieniłaby „Zagonowi” wyrok śmierci na 15 lat więzienia, jeden z najwybitniejszych „Żołnierzy Wyklętych” – twórca partyzantki antykomunistycznej na ziemi kozienickiej został rozstrzelany i pochowany, tak jak wielu jemu podobnych, w nieznanym miejscu.

Za swą ofiarną walkę o „Tę, co jeszcze nie zginęła” „Zagończyk” otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari V kl., oraz Krzyż Walecznych. 6 grudnia 1991 r. Sąd Wojewódzki w Kielcach, na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”, wydał postanowienie unieważniające wyrok byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach z dnia 17 stycznia 1947 r. wobec por. Franciszka Jaskulskiego, uznając, że „istniejący w sprawie materiał dowodowy pozwala na przyjęcie, że Franciszek Jaskulski skazany [został] za czyny związane z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.

Opracował: Daniel Zawadka

Bibliografia:
Wspomnienia kpt. Tadeusza Miesiaka ps. „Mężny”
Ryszard Śmietanka - Kruszelnicki: Komendant „Zagończyk” Oficyna Wydawnicza „Volumen”, Warszawa 2000
Ireneusz. Caban: Oddziały partyzanckie AK 15 pp "Wilków". Oficyna Wydawnicza Czas, Lublin 1994

Copyright © Stowarzyszenie Grupa Historyczna 15. Pułku Piechoty ''Wilków'' w Puławach 2011 - 2012